Jej najlepszy przyjaciel. Byli nierozłączni. Jednak...on wyjechał spełniać marzenia. Kochała go. Tak. Kochała. Nie jak przyjaciela. On dla niej znaczył o wiele więcej. Ukrywała to, bo nie chciała zniszczyć ich przyjaźni. Lecz wtedy…kiedy oznajmił, że wyjeżdża…Powiedziała mu to. Nie miała innego wyjścia, Dręczyły by ją wyrzuty sumienia, że miała szansę w końcu to z siebie wyrzucić a tego nie zrobiła. Po 2 latach ich przyjaźni przyznała co tak naprawdę do niego czuje. Nie odpowiedział nic. Wiedziała już co oznacza jego milczenie. Wyszła z jego domu. W dzień kiedy Dawid miał się wyprowadzić nie mogła się na niczym skupić. Poszła do parku. Stały tam dwie huśtawki. Usiadła na jednej z nich i myślała. O tym wszystkim. O nim. Kiedy miała wracać już do domu on przyszedł. Nie patrzył na nią. Powiedział, ze to już nie ma sensu i, że powinna zapomnieć. O czym do cholery miała zapomnieć? O tych 2 latach spędzonych z nim? O swoim własnym przyjacielu? Nie wierzyła w to co do niej mówił. Ona tak nie potrafiła. Gdy już otwierała usta by coś powiedzieć on….on po prostu odszedł. Bez żadnego pożegnania. To był już koniec. Koniec ich wspólnych wypadów na miasto, koniec spędzania ze sobą 24/7, koniec rozmawiania ze sobą na wszystkie tematy, koniec zwierzania się sobie, koniec ich. Koniec wszystkiego. Po kilku miesiącach próby wymazania ze swojej głowy wspólnych chwil, próby zapomnienia usłyszała o nim w radiu. Jego marzenia się spełniły. Nagrywał swoje płyty, na jego koncerty przychodziły tysiące osób. Miał wspierających go fanów, przyjaciół. Co do przyjaciół… nic się nie zmieniło. To dalej byli nasi wspólni przyjaciele. Wszyscy utrzymywali z nim kontakt, oprócz mnie. Nie rozmawiali na jego temat przy mnie. Przynajmniej próbowali. Oni sami nie wiedzieli dlaczego Dawid tak wobec mnie postąpił. Mówili, że gdy próbowali się czegoś dowiedzieć on zmieniał temat.
Po pewnym czasie oni…. zapomnieli o tym wszystkim. Po prostu żyli dalej. Nie interesowało mnie to tak bardzo jak to, że
on zapomniał. Przez kilka tygodni pytał o mnie. Dziewczyny mi to powiedziały. Ale….przestał. No tak. Ma wszystko. Ja nie jestem mu potrzebna do szczęścia. Problem w tym, że on był mi potrzebny. Bo to właśnie
on był jest moim szczęściem.
___________________________________________________________________
Hej :) Postanowiłam zacząć pisać to opowiadanie. Po prostu...Jestem ciekawa czy mi się uda, Chciałabym spróbować :)
Rozdział pierwszy być może pojawi się jutro :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz